Smak, węch, dotyk, słuch, wzrok. Który z nich jest Tobie najbliższy?
Smak, węch, dotyk, słuch, wzrok. Który z nich jest Tobie najbliższy?

Każdy slow wypad jest dla mnie wyjątkowy i niepowtarzalny, ale muszę przyznać, że ostatni slow weekend ZMYSŁY przeszedł moje najśmielsze oczekiwania i na długo pozostanie w głowie i w sercu. Przez ten czas doświadczyłam absolutnej magii i niesamowitej relacji ze wszystkimi Kobietami, które zdecydowały się na ten wspólny czas.

Te kilka dni w trybie slow spędziłyśmy wysoko w górach, w miejscu, które z pewnoście już dobrze znacie i nikomu nie muszę go przedstawiać – w Górnej Chacie. My, natura, widok na Tatry, stado zwierzaków do ukochania, pyszne jedzenie i praca ze zmysłami, czego chcieć więcej?

Nasz wyjazd rozpoczął się dokładnie w pełnię w Baranie – wyjątkowy, ognisty czas, który poruszał głęboko ukryte i intymne obszary. Ależ miałyśmy mocny strzał na początek wyjazdu połączony z kręgiem otwierającym i cosmic dance! A później było jeszcze mocniej, jeszcze głębiej i jeszcze bardziej odlotowo! Keep reading!

W trakcie całego wyjazdu pracowałyśmy z naszymi zmysłami podczas różnych form warsztatowych.
W piątek Karolina zafundowała nam mały powrót do dzieciństwa a to dlatego, że podczas kręgu kreatywnego tworzyłyśmy swoje totemy mocy. Rozpoczęłyśmy od wspólnej medytacji połączonej
z zasianiem intencji, a następne godziny spędziłyśmy w skupieniu tworząc i malując nasze przedmioty mocy. Czułam się trochę jak na lekcji plastyki, ale takiej wiecie…fajniejszej i trochę magicznej. Na początku nie mogłam się zdecydować jak ma wyglądać mój totem, ukradkiem spoglądałam na prace dziewczyn i szukałam inspiracji, ale w końcu odpuściłam i dałam się ponieść mojej wyobraźni, której skutkiem były nie 1, a 2 totemy, ha! Na koniec każda z nas dzieliła się swoimi odczuciami, emocjami
i rzecz jasna totemami!

Niesamowitym doświadczeniem był dla mnie również warsztat prowadzony przez Kasię – czuję, słyszę, smakuję. Podczas tego spotkania pracowałyśmy w parach, odkrywając nasze zmysły podróżując po gorczańskim lesie. Każda z nas miała możliwość prowadzenia i bycia prowadzoną. Pierwszy raz miałam doświadczenie z tego typu warsztatami i muszę przyznać, że było to całkiem przyjemne i zaskakujące! Pracowałam w parze z Anią i w pierwszej kolejności to ja zabrałam ją na 30 minutowy spacer. To ciekawe jak szybko zaczęły pracować moje zwoje mózgowe, cały czas się rozglądałam i szukałam możliwości na jak największą ilość doświadczeń dla Ani, a potem role się odwróciły i to ja wędrowałam z chustą na oczach po górskich rewirach. Zaufałam Ani od samego początku i dałam się poprowadzić na nowe doznania – zapachy, faktury, smaki (dzięki za ten kawałek czekolady!!) chciałam więcej i więcej.

Zadbałyśmy również o przepyszne wegańskie posiłki, które specjalnie dla nas, przygotowywała Monika Kochanek, @baza_roslinna. Monia, jesteś niesamowitą czarodziejką! Co więcej, Monika przygotowała dla nas również warsztat – deser karmiący zmysły i to dopiero była zabawa! Dużo pracowałyśmy
w parach więc i tym razem pracowałyśmy w takiej kombinacji i robiłyśmy dla siebie desery! Każda z nas miała dostęp do tych samych składników, spędziłyśmy kilka godzin w kuchni – śmiejąc się, smakując, kombinując i robiąc przyjemność drugiej osobie. Zwieńczeniem tego warsztatu była oczywiście wspólna konsumpcja i kilka słów o tym co stworzyłyśmy na talerzu.

Nie zabrakło również pracy z ciałem podczas cosmic dance i tańca 4 żywiołów!

Z pewnością ten wyjazd na długo pozostanie w mojej pamięci. Kasia, Karolina, Monika dziękuje za cudowne warsztaty i trzymanie naszej bezpiecznej przestrzeni. Sonia, za piękne ujęcia z naszych spotkań. Aho! Do następnego!