You are currently viewing Oczyszczający wrzesień
Oczyszczający wrzesień

Usilnie podejmowałam kilka prób, żeby w jednym zdaniu, ba nawet w jednym słowie opisać mój wrzesień, ale idzie mi to bardzo opornie. Opornie nie dlatego, że nie mogę się wspiąć na wyżyny kreatywności, a dlatego, że działo się tak dużo, że nie wiem od czego zacząć. Wrzesień był zdumiewająco szybki, emocjonalnie skrajny, a także obfity w nowe, nadchodzące projekty.

Oczyszczanie z Tradycyjną Medycyną Chińską. Postanowiłam zacząć od tego tematu, bo pochłonął zdecydowaną część mojego miesiąca, a doszły mnie słuchy, że temat Was zainteresował więc zapnijcie pasy – startujemy. Na początek chciałam również podkreślić, że nie jestem specjalistą w tym zakresie, opowiem Wam o oczyszczaniu z perspektywy uczestnika. O kuracji dowiedziałam się od znajomej, która kilkukrotnie brała w niej udział, za każdym razem z dużą satysfakcją o niej opowiadała więc musze przyznać, że byłam zaintrygowana, ale postanowiłam jeszcze moment poczekać. Czekałam, aż ten rodzaj oczyszczenia mnie zawoła. Od kilku tygodni dość mocno wchodzę w Tradycyjną Medycynę Chińską, w sieci wyskoczył mi gdzieś komunikat, że lada chwila startuje grupa jesienne porządki więc z dużym zaufaniem i ogromną chęcią dołączyłam do kolejnej edycji, a do tego energia Nowiu Księżyca! Nie ma przypadków. Czuję, że ta grupa była dla mnie idealnym czasem w którym domknęłam różne etapy w swoim życiu. Ale wracając do diety!

Jesień i lato to czas, w którym organizm próbuje pozbyć się złogów i nadmiarów po zimie i lecie. Decydując się na kurację w okolicach przesilenia, wspieramy organizm w jego naturalnym dążeniu do oczyszczenia. Oczyszczenie z TMC to czas w którym jemy prosto, nie przejadamy się, odciążamy układ pokarmowy, dzięki czemu umożliwiamy mu porządki.

Kilka słów o sprawach technicznych:

  • kurs kosztował 270 PLN
  • kuracja odbywała się pod kontrolą terapeutki TMC. Kasia przygotowała 2 dokumenty wprowadzające: merytoryczne wprowadzenie w oczyszczenie, lista zakupów wraz z instrukcją jakie produkty na jakim etapie spożywamy + propozycje jadłospisu (ten plik był dla mnie zbawienny, dużo fantastycznych przepisów z których z pewnością będę również korzystać na co dzień)
  • grupa liczyła ok 30 osób natomiast każdy z nas indywidualnie decydował w którym momencie może i chce zacząć kurację
  • całość trwała 12 dni

Dlaczego zdecydowałam się na detoks z TMC? Do tej pory korzystałam z kuracji, które bazowały na sokach lub na koktajlach. TMC woła mnie od jakiegoś czasu więc jakkolwiek górnolotnie to nie zabrzmi – detoks sam mnie zaprosił, a ja postanowiłam z tego zaproszenia skorzystać.

Czas na logistykę! Wejście w taką kurację wymaga wcześniejszego przygotowania: mentalnego (warto zastanowić się z jaką intencją wchodzisz w ten czas), a także praktycznego, a mam tu na myśli rzecz jasna zakupy. Kilka dni przed startem zaopatrzyłam się w produkty, które powtarzają się na większości etapach oczyszczania: ryż pełnoziarnisty, kasza jaglana, kasza gryczana niepalona, pestki dyni, słonecznika, glony, fasolę Adzuki, i tak dalej. W kwestii warzyw postawiłam na świeżość więc zakupy robiłam co 2/3 dni.

Pierwsze dni wyglądają dość monotonnie i to ich się najbardziej obawiałam, choć jak się okazało całkowicie niepotrzebnie. Zaczynamy od ryżu (zamiennie z kaszą jaglaną), z fasolą Adzuki, sezamem i świeżymi ziołami. Tak wyglądają wszystkie 3 posiłki w ciągu dnia, na przestrzeni 3 dni. I tutaj uwaga: jeśli potrzebujecie spożywać więcej posiłków – bardzo proszę, ale przerwy między nimi powinny być nie krótsze niż 3h, co więcej jeśli taka kombinacja produktów jest dla Was zbyt dużym wyzwaniem – możecie sobie dodać jakieś warzywo. Chciałabym również podkreślić, że detoks powinien Wam służyć więc bardzo ważne jest obserwować swój organizm – jak się czujecie, jak reagujecie na rezygnację z niektórych produktów, co Wam służy, czego Wam brakuję.

Po 3 dniach powoli zaczynamy urozmaicać dietę, co w praktyce oznacza, że zaczynają pojawiać się kolejne warzywa, buliony, zupy miso. Chętni mogą zostać dłużej z monotonnymi potrawami, jeśli czują się na siłach. Byłam pewna, że od tego momentu to będzie już z górki, tym bardziej, że jestem ogromną fanką zup wszelakich, ale czekało na mnie wielkie zaskoczenie. Ok 4/5 dnia pojawiły się u mnie niechęć, zrezygnowanie i poszukiwanie smaków na które miałam nieodpartą chęć – przed oczami miałam pulchne ciasto drożdżowe z kruszonką i podwójną warstwą masła, a przede mną jeszcze połowa kuracji.  Niesamowicie brakowało mi boostera – i tutaj pojawiła się kolejna niespodzianka, gdyż bardziej od smaku kawy (a jestem kawoszką), brakowało mi matchy.

Nie poddałam się. Myślę, że duży sukcesem było również to, że do samej kuracji podeszłam mocno zadaniowo. Czeka mnie 12 dni z prostym jadłospisem. Robię to i staram się za dużo nie analizować. Zabawnie było mi obserwować moje zachcianki, które pojawiały się z czystego łakomstwa. Myślę, że to jest temat na osobną rozmowę, ale dla mnie to jest też o tym, że większość z nas przestała traktować jedzenie jako zaspokajanie potrzeby fizjologicznej, głodu. Bardzo często wyciągamy rękę po kolejną kawę i croissanta z malinami, z….no właśnie z czego?

Ostatnie dni oczyszczenia miałam możliwość spędzić w naturze, co było dla mnie ważnym domknięciem tego czasu. Długie, dotleniające spacery w lesie dodały mi otuchy, że przecież za moment kończymy. Piękny czas na uporządkowanie sposobu odżywiania, na dostrzeżenie tego co wymknęło się spod kontroli, czas na wprowadzenie harmonii i spokoju. Kuracja była dla mnie resetem, który rewelacyjnie zamknęłam w otuleniu Nadburzańskiego Parku Narodowego.

A jak już doszliśmy do tego tematu, to słów kilka o Żbiku, w którym to miałam okazję się relaksować. Mały, trójkątny, futurystyczny domek z sauną. Czuć, że Magdalena (właścicielka miejsca) włożyła dużo serca w urządzenie tej przestrzeni – dopracowany każdy szczegół, nie wspominając o fenomenalnej kolekcji kaw i herbat, która czeka na gości, a do tego kojące wschody słońca nad Bugiem – polecam serdecznie!

Wrzesień to również intensywna praca nad projektem, o którym opowiem Wam więcej z końcem października. Chciałabym uchylić rąbka tajemnicy, aleeee jeszcze moment! Mam nadzieję, że Was zaskoczę!

Ściskam Was!